Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Komedia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Komedia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 lutego 2015

Sztuka Kochania: Prolog

W wieku 16 lat nie zastanawiasz się nad rzeczami naprawdę istotnymi jak ocieplenie klimatu, stopień bezrobocia w twoim kraju, korupcja w rządzie czy czarna dziura w środku naszej galaktyki. Co to, to nie!
Mając „słodką szesnastkę” na karku najważniejsze poruszane przez dziewczynę sprawy to, wymieniając od najbardziej istotnych: faceci; wypady z przyjaciółkami; imprezy w klubach czy domówki; co aktualnie jest modne; jaki aktor zasłużył na nagrodę Ciasteczka Roku; i ewentualnie problemy szkolne.
Głównie jednak dominuje tematyka spraw sercowych. Nic dziwnego. Szesnaście lat, hormony buzujące w ciele, pierwsze zauroczenia, pierwsze próby stworzenia związku...Tak, dokładnie. TE sprawy. Oczywiście, zaraz ktoś mi nawrzuca, że przecież w dzisiejszych czasach jedenasto- czy dwunastolatka ma już chłopaka. Jeśli właśnie przeszła ci przez głowę taka myśl, to szczerze mówiąc, zostajesz przeze mnie mentalnie zlany wodą. I to nie jest Ice Bucket Challenge, więc się nie szczerz do monitora.
Wracając jednak do głównego tematu, ja jako ja, bo któż by inny, może i nie byłam taką wyżej opisaną Szesnastką, ale również interesowali mnie chłopcy. Co zrobić? Tak było i tyle.
Nie mogę temu zaprzeczać ani próbować zapomnieć. Mogę jedynie próbować nakreślić przed Tobą parę ważnych rzeczy i mieć nadzieję, że nie popełnisz takich samych głupstw jak ja. Może, gdyby mi ktoś wcześniej powiedział to, co zamierzam tu przekazać, nie miałabym aż tak spaczonej psychiki i osobowości jak teraz. Niestety, czasu cofnąć nie można, a zamartwianie się przeszłością jest niczym podpisanie na siebie wcześniejszego wyroku kary śmierci.
Właściwie, do czasu wakacji po pierwszej liceum byłam całkiem grzeczną, miłą i słodką dziewczynką. Nie sprawiającą aż TAKICH problemów w domu, bo oczywiście, jak każda nastolatka, kłóciłam się z rodzicami. Nie chadzałam na imprezy, nie paliłam, nie piłam, nie wciągałam niczego ani nie należałam do grupy dziewczyn nazywanych przez społeczeństwo „lodziarami”. Teraz też nie wyczyniam wyżej wymienionych ekstremalnych eksperymentów, ale coś się jednak zmieniło w mojej osobie.
Po tamtych wakacjach obiecałam sobie jedną rzecz: nigdy więcej się nie zakocham. I dotychczas sumiennie trzymałam się obietnicy, choć minęły niemal dwa lata od owego momentu i od tamtej osoby. Wiodłam swoje życie, ignorując płeć przeciwną, a właściwie nawet wykorzystując ją do swoich egoistycznych celów.
Do czasu. Tamten jeden moment, ten jeden krok i jedno zdanie zaważyło na tym wszystkim, co dotychczas osiągnęłam ciężką pracą i samokontrolą.
Jeden uśmiech zmienił wszystko.